Przyspieszony kurs psychologii pozytywnej na Netflix

Zdecydowanie jedną z najfajniejszych stron psychologii jest niekończąca się dostępność materiału badawczego, tego co psychologię kręci najbardziej – człowieka. Drugą fakt, że możesz uczyć się jej będąc ciekawym obserwatorem absolutnie wszędzie. Możesz czytać wybitnych badaczy, podręczniki czy artykuły, możesz też odpalić w majówkę Netflixa i nauczyć się czy zrozumieć więcej niż wspomniane źródła czytując.

 

Majówka, wiadomo. A nie, jednak inaczej, bo kwarantanna.

W moim domu królują więc książki i… seriale. A ponoć król może być tylko jeden, to wydaje się, że znaleźliśmy go dwa dni temu. Nazywa się After Life. Powiedzieć, że to świetny serial, to jak nic nie powiedzieć. Powiedzieć  „złoto” też mało. Bo to nie jest po prostu serial, świetnie napisany i zagrany, z jedynym w swoim rodzaju brytyjskim poczuciem humoru. To przyspieszony kurs psychologii pozytywnej, ot to!

 

 

Dlaczego warto?

  • bo warto zobaczyć co robi z człowiekiem strata i jak bardzo wpływa na tego, który stracił ale też na jego otoczenie, czego ten, który stracił czasami kompletnie nie jest świadom,
  • bo warto kolejny raz zrozumieć, że zbudowani jesteśmy z emocji,
  • bo warto raz jeszcze zobaczyć, że człowiek może znieść  wszystko, a życie może być tak cenne, że mimo nieopisanego bólu i chęci zakończenia tego raz na zawsze, jednak decyduje się żyć,
  • bo warto usłyszeć „wolę być nigdzie z nią, niż gdzieś bez niej”, które to słów dziewięć mówi o miłości tak wiele,
  • bo warto poczuć jak wiele znaczymy dla innych i jak bardzo potrzebujemy ich wsparcia, nawet kiedy tkwimy w upartym przekonaniu, że to ostatnie czego potrzebujemy,
  • bo warto przypominać sobie, że każdy napotkany człowiek ma swoją historię i coś dobrego w sobie,
  • bo zobaczyć dwa najcenniejsze moim zdaniem filary psychologii pozytywnej – wdzięczność i akty życzliwości – w wydaniu, które opuści (podniesioną w celu wyrażenia swojego nieprzekonania ;))  rękę każdego sceptyka, warto bardziej niż warto.

 

Niech tyle wystarczy, nie będę psuć przyjemności. Na koniec wspomnę tylko, że czeka Was paleta emocji wszelakich, od płakania ze śmiechu, po to z najszczerszego wzruszenia.

Dobrego oglądania 🙂

Ps. Nie wiem jeszcze jak drugi sezon, nie mogłam wytrzymać i machnęłam tych parę zdań pod wpływem sezonu pierwszego.

2 komentarze

  1. Drugi sezon trzyma poziom pierwszego. Rozpoczynałam oglądanie z przekonaniem z tyłu głowy – że destrukcyjny smutek przeszłości został spacyfikowany i skanalizowany – no nie do końca jednak. Po raz kolejny dowiadujemy się, że każdy proces musi trwać tyle ile musi …..

    Kate 8 miesięcy ago Reply
    • I to chyba w drugim sezonie przemawia do mnie najbardziej, że ten proces trwa i fluktuuje w czasie.

      admin 7 miesięcy ago Reply

ZOSTAW KOMENTARZ